10°C

Średnie zachmurzenie
Ciśnienie 1004 hPa


poniedziałek wtorek środa czwartek piątek
7 °C 3 °C 8 °C 10 °C 13 °C
0 °C -2 °C -2 °C -2 °C 6 °C
Biuletyn Informacji Publicznej
Aktualności
poniedziałek, 7 listopada 2022 09:29

Najpierw konferencja poświęcona profilaktyce samobójstw, a teraz warsztaty dla psychologów, pedagogów, wychowawców w środowiskach harcerskich czy opiekunów grup senioralnych. W ten sposób Powiat Starachowicach próbuje walczyć z przemilczanym wciąż w Polsce problemem suicydologii.

Aż trudno uwierzyć, że ponad 2 razy więcej osób w Polsce ginie z powodu samobójstw niż w wypadkach samochodowych. Liczby nie zostawiają złudzeń. Tylko w ubiegłym roku życie straciło na drodze 2 245 osób, natomiast aż 5 201 osób popełniło samobójstwo. Wg danych Komendy Głównej Policji, aż 1496 dzieci i nastolatków próbowało się zabić, z czego aż 127 zmarło. To blisko 80 % więcej niż jeszcze rok wcześniej.

Z tego m.in. powodu z inicjatywy starosty Piotra Ambroszczyka i przy współpracy ze Stowarzyszeniem Bezpieczny Powiat Starachowicki, III Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Integracyjnymi im. K.K. Baczyńskiego w Starachowicach oraz Poradnią Psychologiczno - Pedagogiczną w Starachowicach zorganizowana została konferencja pn. „Ochrona zdrowia psychicznego w aspekcie zachowań suicydalnych”. Okazała się ona strzałem w dziesiątkę, dlatego jej naturalną konsekwencją będą warsztaty dla psychologów, pedagogów, wychowawców w środowiskach harcerskich czy opiekunów grup senioralnych, które odbędą się 18 listopada br.

- Mamy bardzo dużo do zrobienia. Chcemy wyłuskać dodatkowe osoby i przygotować je jak najlepiej do pracy  z osobami w kryzysie, by w porę zareagować – mówi Elżbieta Pryciak – prezes Stowarzyszenia Bezpieczny Powiat Starachowicki. - Będziemy rozmawiać o tym jak żyć, zachęcać żeby zainteresowali się drugim człowiekiem. Spróbujemy otwierać ich serca oraz umysły.

- Chcemy zainicjować szerszą kampanię, bo problem jest naprawdę ogromny – mówi starosta Piotr Ambroszczyk. – I nie dotyczy on tylko osoby, która próbuje się targnąć na życie, ale tak naprawdę całej rodziny, która musi się z nim zmierzyć. A osoby są różne. Niektóre same potrafią poprosić o pomoc, a inne trzeba poprowadzić za rękę.

- Mamy świadomość, że systemu od razu nie uzdrowimy, ale będzie to pierwszy krok w tym kierunku – mówi E. Pryciak.